Search the site

  

Grab my RSS feed | (What's this?)

About...

Robert Cygan - born in 1969, and a member of 'What's Up' Vanguard Group based in Liverpool arrived to the city in October of 2004. This is his bilingual blog about Polish and Merseyside culture according to Liverpool 2008 European Capital of Culture. News, pieces of gossip, people - their works and philosophy, places with secret stories.

Robert Cygan - pisarz i czlonek Grupy Awangardowej 'What's Up' z siedziba w Liverpool, przyjechal do miasta w pazdzierniku 2004 roku, gdzie mieszka do dzis. W zwiazku ze zbliżajacymi sie wydarzeniami w Liverpool, w roku 2008, kiedy to miasto stanie sie Europejska Stolica Kultury, ten dwujezykowy blog ma na celu przedstawienie informacji, nowinek dotyczacych ludzi sztuki oraz miejsc z ich nieznanymi tajemnicami.

Tag cloud...

Sponsored links

Recent comments

Recent Posts

Feeds

Categories

Useful links

Archives

Sponsored links

września 2006 Archives

A woman/Pewna kobieta

Posted by Robert Cygan on 18 września 2006 12:04


There is a woman. She lives in Liverpool long, long time. I arrived to the city to meet her one day. I knew her via posts. She is an ‘ai’ supporter. I had some troubles in the past (1991-1994). During that time I received almost 3.000 post-cards and letters from goodwill people who are against war, aggression, and try to keep human rights alive. Most of the posts I received from United Kingdom. I could not answer to all of the senders, but some became my friends. Mrs. Eve Goldsmith is amongst them. She lives in Allerton area making poetry, art-paints, and drawings. Her son is a pottery maker. I am smiling now, because I remember some photos she sent once. On a one she was drawing a portrait of her beloved granddaughter. I still keep a kind of poem looking like Polish-English mix. Let me give you some sentences:

Full of tenderness I feel,
a babcia (grandma) for another wnuczki (granddaughters).
But you are full from
ready to many and perhaps
you will soon have dzieci (children) of your own!
That will add to mine
and like yours, they will give
Such Słońce (Sun), światło (light) in your life.
I write this piōro (pen) to say cześć (hello)
and meet your joy, szczęście (happiness)
in you Małgorzata (Margaret) hoping
She will be a good żona (wife)
and you a fine mąż (husband).
May the Słońce and the Księżyc (Moon)
give ciepło (warm) and światło on your life,
and a tęcza (rainbow) continually shine
over your dom (home). Cześć to you all,
your narzeczona (Bride) Małgorzata,
your Matka (Mother), Ojciec (Father) and Babcias (Grandmothers).

Babcia Ewa
(Grandma Eve) – January 1995

Well… Nice one, don’t you think so?

Oto pewna kobieta. Mieszka w Liverpool bardzo długo. Przyjechałem pewnego dnia do tego miasta aby się z nią spotkać. Poznałem ją przez drogą tradycyjnej korespondencji. Jest sympatykiem „ai” (‘amnesty international’). Miałem kiedyś nieco problemōw w przeszłości (1991-1994). Otrzymałem wōwczas prawie 3000 listōw i kartek pocztowych od ludzi dobrej woli, przeciwnikōw wojny, agresji, starającuch się bronić praw człowieka. Większość z tych postōw otrzymałem ze Zjednoczonego Krōlestwa. Nie mogłem odpowiedzieć wszystkim, lecz niektōrzy nadawcy zostali moimi przyjaciōłmi. Pani Ewa Goldsmith jest wśrōd nich. Mieszka w dzielnicy Allerton tworząc poezję, zajmując się malarstwem i rysunkiem. Jej syn zajmuje się ceramiką. Uśmiecham się wspominając kilka zdjęć, ktōre mi przysłała. Na jednym z nich rysowała portret swojej kochanej wnuczki. Zachował się rōwnież pewien rodzaj wiersza – taki polsko-angielski mix. Pozwōlcie mi przytoczyć kilka zdań:

Full of tenderness I feel,
a babcia (grandma) for another wnuczki (granddaughters).
But you are full from
ready to many and perhaps
you will soon have dzieci (children) of your own!
That will add to mine
and like yours, they will give
Such Słońce (Sun), światło (light) in your life.
I write this piōro (pen) to say cześć (hello)
and meet your joy, szczęście (happiness)
in you Małgorzata (Margaret) hoping
She will be a good żona (wife)
and you a fine mąż (husband).
May the Słońce and the Księżyc (Moon)
give ciepło (warm) and światło on your life,
and a tęcza (rainbow) continually shine
over your dom (home). Cześć to you all,
your narzeczona (Bride) Małgorzata,
your Matka (Mother), Ojciec (Father) and Babcias (Grandmothers).

Babcia Ewa

Styczeń 1995

'Bee-t-less'/"Pszczelaj mniej"

Posted by Robert Cygan on 13 września 2006 11:57

agcg_oliwiapiotrowska_1_jpg.jpg
Could you believe in that? I live in Liverpool almost two years, and heard a name strictly connected with a ‘Beatles’ for the first time round about a week ago. Yes, yes, you can ‘kill’ me for that. Ok. However, who knows Stu Sutcliffe, ha? It is good that I spend time in a ‘Paddy’s’ bar sometimes. I go there to drink Irish lager. Harp, by the way. If no Harp, Guinness then. You know? Brewery is also a kind of Art! Harp tests like Polish, or Czech lagers, so do not be so critical, please. Anyway, I met once two ‘drinkers’ who started to talk with me. Word by word, they regarded that I am a kind of Artist who prepares vanguard group for great fest in 2008. They asked me if I know Stu Sutcliffe… No, who’s it? I said. So, they explained. Close friend of John Lennon at Liverpool Art College. Well, sure; of course. It was good I was drunk – it is easier to receive such valuable knowledge in a city of the Beatles not to lose countenance. I read his story. He died one day before the Beatles arrived to Hamburg in 1962. 22 years old… pity. Many say that he was a prospective Art-painter. I lost my friend when he was 25. I arrived to visit him after long time, but he drowned couple of hours earlier swimming in a lake…

photo shows computer graphic by Oliwia Piotrowska

Możecie w to uwierzyć? Mieszkam w Liverpool prawie dwa lata, a nazwisko, ściśle związane z pewnymi „Beatles” usłyszałem poraz pierwszy jakiś tydzień temu. Tak, tak, macie prawo mnie „zamordowoać” za to. W porządku. Jednak, kto z was zna Stu Sutcliffe’a, hę? Dobrze, że chodzę od czasu do czasu do pewnego „Paddy’s” baru... Napić się irlandzkiego jasnego. Na marginesie - „Harp” się nazywa. Jeżeli nie ma „Harp’a”, wtedy piję „Guinness’a”. Wiecie, co? Warzenie piwa jest rōwnież pewną odmianą sztuki! „Harp” smakuje jak polskie lub czeskie piwa, więc nie bądźcie zbyt krytyczni. Tak, czy inaczej spotkałem razu pewnego dwōch „piwoszy”, ktōrzy podjęli dyskusję. Od słowa do słowa, doszli do wniosku, że jestem w jakimś sensie artystą, ktōry szykuje grupę awangardową na wielkie święto w roku 2008. Zapytali mnie, czy znam Stu Sutcliffe… „Nie, a kto to taki?” – powiedziałem. Więc, wyjaśnili. Bliski przyjaciel John’a Lennon’a z Liverpool Art College. Tak, jasne, oczywiście. Dobrze, że byłem dziabnięty – łatwiej było, wciąż trzymając fason, przyjąć do wiadomości tę wartościową wiedzę w mieście Beatles’ōw. Czytałem jego historię. Zmarł na dzień przed przyjazdem „The Beatles” do Hamburga w roku 1962. Dwadzieścia dwa lata… szkoda. Wielu twierdzi, że był obiecującym malarzem. Straciłem przyjaciela, kiedy ten miał dwadzieścia pięć lat. Przyjechałem w odwiedziny po długim czasie, lecz on utopił się pływając w jeziorze kilka godzin wcześniej…

na zdj. grafika komputerowa Oliwii Piotrowskiej

Check brass/Sprawdź forsę

Posted by Robert Cygan on 11 września 2006 16:49

View image

Do you know any Polish Artist? Yes – me. I am kidding of course. Fryderyk (Frederick) Chopin – have you ever heard the name? Some of you could think he was French, but no – he was a Polish composer. Ignacy (Ignatius) Paderewski – do you know him? No way – he is dead. Zdzisław (I could not find English forename) Beksiński? No? Sorry. Beksiński is the only Pole who had his own gallery made by Japanese in Japan. I touched his Art when read Orwell’s ‘1984’. His paint was used as a cover for Polish book’s version. Dark futurism full of human tragedy and bones, but with a dot of hope. We went on his exhibition in Koszalin (town in north-west part of Poland) with my girl fella. After one hour I looked at her face. Eyes full of tears and fear. I tried to give her some courage showing dots on the canvas telling: that’s hope Agnieszka (Agnes). Beksiński was murdered at his own home last year. His son Tomasz (Thomas) – music fan, and radio presenter did suicide earlier… Zdzisław was good earning Artist, but let not forget about the vanguard Artists. They too have soul, and can create Works full of impression. So, check your brass or check your wallet!

photo shows drawing by Robert Cygan

Czy znacie jakiegokolwiek, polskiego artystę? Tak – mnie. Żartuję oczywiście. Fryderyk Chopin. Czy kiedykolwiek słyszeliście? Niektōrzy z Was mogą myśleć, że był Francuzem, lecz nie – był polskim kompozytorem. Ignacy Paderweski – znacie go? Nie ma mowy. Nie żyje. Zdzisław Beksiński? Nie? Przykre. Beksiński jest jedynym Polakiem, ktōremu Japończycy stworzyli sami galerię w Japonii. Zetkąłem się z jego twōrczością czytając „1984” Orwell’a. Na okładkę polskiej wersji wykorzystano właśnie jego obraz. Mroczny futuryzm pełen ludzkiej tragedii i szkieletōw, lecz z kroplą nadziei. Wraz z moją koleżanką Agnieszką byliśmy na jego wystawie w Koszalinie (pōłnocno-zachodnia część Polski). Po godzinie spojrzałem na jej twarz. Oczy pełne łez i strachu. Starałem się ją pocieszyć pokazując na płōtnach te kropelki mōwiąc: - Oto nadzieja Agnieszko. Beksiński został zamordowany w swoim własnym mieszkaniu w ubiegłym roku. Jego syn – Tomasz – popełnił samobōjstwo wcześniej… Zdzisław był dobrze zarabiającym artystą, lecz nie zapominajmy o artystach awangardowych. Oni rōwnież mają dusze i potrafią tworzyć dzieła pełne impresji. Zatem, sprawdź forsę. Inaczej – zasōb portfela.

na zdj. rysunek wykonany przez Roberta Cygan

Double-bass/Kontrabas

Posted by Robert Cygan on 8 września 2006 12:42

View image

Music – a part of my life. That is truth. A time ago I tried to compose music together with my younger brother and cousin. Crazy time. We were teenagers then. Never mind. We did it for fun. In Poland, in 80’s was not easy to buy good instruments. Many Polish musicians were making their tools by themselves. Sometimes good, sometimes – like sh***. Anyway, all of them were almost happy doing what they like. The beginning of 80’s was a time of protest-songs against Soviet occupation, but mostly against censorship and government’s bad treatment. I am not sure if any British person knows festival Jarocin? Thousands of youngsters, and middle-aged Poles were going to feel a kind of freedom; to test something different (punk rock, rock & roll, underground, heavy metal, but reggae, jazz and many others. I do not know if a film made by a British television spent on it, you ever seen. They were impressed by a Polish band famous in 1985/86 named ‘Aya RL’. They made a clip for them titled ‘Ulice miasta’ (‘A city’s streets’). Whatever. Another good festival was in Warsaw (every year) called ‘Marchewka’ (‘Carrots’). Clan of Xymox, New Model Army. Well, kind of music I honestly like. Music is cosmopolitan, and there was no chance to change young people minds what the Soviet slaves wanted to do…

photo shows double-bass made by Mr. Tadeusz Furlepa

Muzyka – czesc mojego zycia. To prawda. Jakis czas temu probowalem tworzyc muzyke wraz z mlodszym bratem i kuzynem. Dziki czas. Bylismy mlodzianami. Niewazne. Robilismy to dla zabawy. W Polsce, w latach 80-tych nie bylo latwo kupic dobry sprzet muzyczny. Wielu polskich muzykow robilo je we wlasnym zakresie. Czasem byly to dobre rzeczy, a czasem gown***. Tak, czy inaczej wszyscy byli szczesliwi robiac to, co lubia. Poczatek lat 80-tych to rowniez czas powstawania protest-song’ow skierowanych przeciwko sowieckiej okupacji, lecz przede wszystkim przeciwko wszechobecnej cenzurze i zlemu traktowaniu ludzi przez wladze. Nie jestem pewien, czy ktorykolwiek Brytyjczyk wie cokolwiek o festiwalu w Jarocinie. Tysiace malolatow i osob w srednim wieku wyjezdzalo do Jarocina by poczuc pewna forme wolnosci, by dotknac czegos innego (punk rock, rock & roll, underground, heavy metal, lecz rowniez reagge, jazz i wiele innych). Nie wiem, czy kiedykolwiek widzieliscie film wyprodukowany przez pewna brytyjska telewizje, a poswiecony temu festiwalowi (1986)? Byli pod duzym wrazeniem zespolu Aya RL. Wykonali tez video-clip do ich utworu p.t. 'Ulice miasta'. Inny dobry festiwal odbywal sie rok rocznie w Warszawie i znany byl pod nazwa ‘Marchewka’. Clan of Xymox, New Model Army. Otoz, takiej muzyki wtedy rzeczywiscie sluchalem. Muzyka jest kosmopolityczna, wiec nie bylo szansy na zmiane punktow widzenia mlodych, do czego zmierzali niewolnicy Sowietow…

na zdj. kontrabas wedlug Tadeusza Furlepy

New day in a city of Culture/Nowy dzien w miescie Kultury

Posted by Robert Cygan on 5 września 2006 16:29

Well... new debut in my life. Let's see what will happen? Hope I will give some new points of view and/or culture; how other people live, why they behaviour is different sometimes, where they are from and so on. Nobody's perfect, so forgive me, please mistakes I'll make (especially in English). I'm Polish at least.

Zatem... nowy debiut w moim zyciu. Zobaczmy, coz z tego wyniknie. Mam nadzieje, ze dostarcze Wam kilku nowych spojrzen na kulture, na to jak zyja inni ludzie; dlaczego niekiedy zachowuja sie inaczej; skad pochodza itp. itd. Nikt nie jest doskonaly, wiec wybaczcie mi bledy, ktore zdarzy mi sie popelnic (szczegolnie w jezyku angielskim). W koncu jestem Polakiem.

This page contains an archive of all entries posted to What's Up? / Jak leci? in the września 2006. They are listed from oldest to newest.

października 2006 is the next archive.

Many more can be found on the home page or by looking through the archives.